Wyobraź sobie sytuację: siedzisz w przytulnym fotelu, pijesz kawę i nagle dostajesz zlecenie. Masz przetłumaczyć na język angielski książkę Marioli Bęc pt. „The Rzeszów Quest”, której akcja dzieje się w rzeszowskich realiach lat 70. Myślisz sobie: „Bułka z masłem!”. A potem dociera do Ciebie, że musisz wytłumaczyć rodowitemu Brytyjczykowi, czym był ocet na półkach, dlaczego wszyscy polowali na papier toaletowy i jak brzmi rzeszowski idiolekt. Spoiler: to nie była mechaniczna zamiana słów. To była walka o przetrwanie.

Wyzwanie kulturowe: Gdzie, u licha, bije serce tej opowieści?
Jak wytłumaczyć mieszkańcom Wielkiej Brytanii, czym tak naprawdę jest Rzeszów i dlaczego to właśnie tutaj bije serce powieści? Praca nad przekładem była fascynującą podróżą uświadamiającą, że tłumaczenie literatury obyczajowej to coś znacznie więcej niż słownikowe formułki. Moim głównym celem było zbudowanie dla angielskiego czytelnika pomostu, który pozwoli mu w pełni poczuć specyfikę tego wyjątkowego miejsca, bez gubienia jego lokalnego, autentycznego charakteru. Zamiast robić z Rzeszowa „drugi Londyn”, wolałem pokazać jego unikalny urok. Jak stwierdził mój przyjaciel:
„Tłumaczenie literatury to nie jest przekładanie słów. To przekładanie kultury, zapachów i absurdów, które dla nas są codziennością, a dla obcokrajowca – totalną abstrakcją.”
Język PRL-u: Smaki, cienie i kolejki lat 70.
Największym wyzwaniem – a zarazem największą satysfakcją – okazało się wierne oddanie realiów PRL-u. Aby angielski odbiorca mógł realnie współodczuwać z bohaterami, konieczne było nie tylko zręczne przetłumaczenie ich specyficznego, pełnego epokowych niuansów idiolektu, ale przede wszystkim uchwycenie prozy życia szarego człowieka w rzeszowskiej rzeczywistości lat 70. Przełożenie tamtej nostalgii, absurdów codzienności i unikalnego klimatu na język angielski wymagało stworzenia całego mikroświata, w którym brytyjski czytelnik poczuje się tak, jakby sam spacerował ulicami dawnego Rzeszowa.
Codzienność w latach 70. wymagała od ludzi niesamowitej kreatywności. Tłumaczenie pojęć takich jak „kartki na mięso” czy „wyrób czekoladopodobny” wymagało ode mnie godzin spędzonych na researchu historycznym. Brytyjczyk musiał zrozumieć, dlaczego czekolada bez czekolady była szczytem marzeń dzieciaków!

Moje małe, translatorskie biuro rozliczeń
Żeby się nie pogubić, stworzyłem specjalną tabelę pojęć, które spędzały mi sen z powiek. Zobacz, jak absurdalnie wygląda próba ratowania polskiego klimatu w angielskim wydaniu:
| Polski termin z powieści | Moje angielskie tłumaczenie |
| Wyrób czekoladopodobny | Chocolate-like product (z długim przypisem wyjaśniającym!) |
| Stać w kolejce | To queue for hours (ze łzami w oczach) |
| Pewex | Luxury oasis of the Eastern Bloc |
Posłuchaj, jak brzmiały lata 70.
Podczas pracy nad książką non stop puszczałem sobie w tle polską muzykę z tamtych lat, żeby lepiej wczuć się w klimat rzeszowskich ulic. Poniżej możecie posłuchać jednego z utworów, który idealnie oddaje tamtą nostalgię i energię (a Breakout pochodzi właśnie z Rzeszowa!):
Projekt The Rzeszów Quest ostatecznie trafił już do druku, a ja udowodniłem, że Rzeszów da się przetłumaczyć na angielski! Jeśli potrzebujesz profesjonalnego przekładu literackiego, który nie straci swojego ducha, koniecznie zapoznaj się z moim portfolio i skontaktuj się ze mną!
Więcej o oficjalnych zasadach tłumaczenia literatury pięknej możecie poczytać na oficjalnej stronie Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury.


Dodaj komentarz